Galeria z Duszą łączy w sobie brytyjską jakość

z ponadczasową elegancją.

Miłość, meble i zamachy. Jak zaczęła się moja historia.

Wielu moich Przyjaciół z dziecięcych lat, zadaje dziś pytanie skąd w moim życiu-studentki zarządzania i marketingu-pojawiły się meble. Czy to hobby, przypadek, przelotny romans, czy miłość na całe życie? Zdecydowanie miłość! Nasza przygoda z renowacją mebli zaczęła się jeszcze na studiach. W 2001 roku wyjechaliśmy z bratem do Stanów w ramach wymiany studenckiej. Los zetknął nas z ludźmi z dyplomatycznych kręgów, co dało możliwość bywania i podziwiania pięknych, wysmakowanych wnętrz, starych, zabytkowych mebli z duszą i historią. To one ukształtowały mój gust i wskazały życiową drogę, której wciąż poszukiwałam. Zaczęłam intensywnie interesować się profesjonalną renowacją mebli i dzieł sztuki. Dużo czytałam, odbyłam kursy pod okiem najlepszych. Poczułam, że żyję i że kocham to, co robię. Tak śnił się mój amerykański sen aż do 11 września 2001 roku, kiedy to dwa pasażerskie samoloty wbiły się w wieże WTC. Niedowierzanie, szok i pełna mobilizacja, na łzy nie było czasu-braliśmy czynny udział w akcji ratunkowej, oddawaliśmy krew. Wtedy po raz pierwszy zrozumiałam, że Nowy Jork to także moje miasto. Choć ten piękny czas trwał tylko rok, to pobyt w Stanach naładował mnie pozytywną energią, wyostrzył na piękno, nabił głowę marzeniami, dał poczucie wolności i przekonanie, że mogę więcej … a właściwie wszystko.

Tak znalazłam się wraz z bratem na Wyspach Brytyjskich, gdzie zaangażowaliśmy się w przeróżne projekty renowacji starych mebli i obrazów, głośne stało się odnowienie przez nas jednej z naw w kościele Ren, który znajduje się w Strichen-Aberdeenshire. Lokalna prasa rozpisywała się o tym, a ja dostałam wiatru w żagle. To niesamowite móc tchnąć w coś pięknego nową duszę, nowe życie. Bajeczna, tajemnicza Szkocja wciągnęła nas bez reszty-brat założył rodzinę i zapuścił korzenie, a moje serce miotało się między Szkocją a Polską, gdzie została Miłość. W końcu nadszedł czas wyborów-odległość mierzona w tysiącach kilometrów, nie była najlepszą receptą na udany związek. Wróciłam do Gdańska z konkretnymi oczekiwaniami-muszę nadal robić to, co lubię, co kocham i  co daje mi tak niebywałą satysfakcję. Tak zrodził się pomysł na Galerię z Duszą. Brat, który został w Szkocji, wynajduje dla mnie stare, piękne, często już zapomniane meble,a ja nadaję im nowy charakter, nową duszę i nowy dom. Praca pochłania mnie bez reszty i daje ogromną radość-każdego dnia wstaję z nowym pomysłem, mieszam, próbuję, dobieram tkaniny. Później, oczekiwanie i ciekawość – co z tego wyjdzie? Czy się uda i czy efekt się spodoba? To one nadają sens mojej codzienności. Czasami jest to ciężka praca, przygotowanie i oczyszczenie takiego mebla bywa niełatwą sprawą, zachwyt w oczach nowego nabywcy niezmiennie mnie wzrusza, dodaje sił i napędza do nowych pomysłów. Jednym z nich są warsztaty renowacji i tapicerowania, które właśnie zaczęłam organizować cieszą się coraz większym powodzeniem. Czas oddać światu to, co sama dostałam. Z radością podzielę się z Państwem wiedzą i doświadczeniem. 

Zapraszam do Galerii z Duszą, Agnieszka Węgrzynowicz.